Wi-Fi w żarówce

Chińscy naukowcy z Uniwersytetu Fudan w Szanghaju, opracowali metodę zastosowania żarówek w roli urządzeń emitujących sygnał Wi-Fi. Technologię nazwano Li-Fi (Light Fidelity) a jej innowacyjność polega na wykorzystaniu specjalnych żarówek LED, które jako nośnika sygnału Wi-Fi używają światła, a nie fal radiowych.

Pomysł zrodził się tak naprawdę nie w Chinach a w Szkocji w 2011 roku, na Uniwersytecie w Edynburgu. Profesor Harald Haas przesłał z pomocą specjalnie skonstruowanej żarówki LED sygnał wideo bezpośrednio do komputera.

Największą zaletą nowej technologii jest energooszczędność – zużywa zaledwie 5 proc. energii, jakiej potrzebują tradycyjne urządzenia emitujące sygnał Wi-Fi. Inną zaletą jest to, że transmisja danych osiąga prędkość 150 megabitów na sekundę. Co to oznacza? Otóż to, że Li-Fi jest szybsze i bardziej wydajne niż dotychczasowe rozwiązanie. Jest również tańsze, ponieważ jedna żarówka o mocy jedynie 1 wata, może umożliwić łączenie z Internetem nawet czterech komputerów. Ogromny potencjał rozwojowy systemu jest więc bezdyskusyjny, tym bardziej, że dzięki Li-Fi można przesłać około 10 000 razy więcej informacji, niż w paśmie radiowym.

Jest jednak jeden minus – sygnał urywa się w miejscach gdzie zablokowane jest światło. W praktyce oznacza to, że technologia będzie działać tylko po zachodzie słońca lub w pomieszczeniach gdzie jedynym źródłem światła będą omawiane przez nas żarówki. Jest jednak korzyść z tej sytuacji - łatwiej można kontrolować sygnał bezprzewodowy i zachować bezpieczeństwo danych. Dlaczego? Ponieważ Li-Fi likwiduje problem ze zbyt dużym zagęszczeniem fal radiowych na niewielkim obszarze (teraz do mieszkania może docierać nawet kilkanaście różnych sygnałów sieci). Trzeba przyznać, że nowa metoda stwarza nieograniczone możliwości rozwoju i zastosowania.

S.N.

Stronicowanie:
Lubię
10.0 / 10  (1 ocen)
Komentarze (1)
Skomentuj
2013-11-26 13:44
maxbrand86 pisze:
Fajna technologia
Zgłoś Odpowiedz

Nie masz jeszcze konta?

Załóż je szybko, za darmo


REKLAMA